poniedziałek, 2 lutego 2015

The heart wants what it want- rozdział 1

"I miss You"


*Oczami Zayn'a*


Rok od śmierci Sam... Chyba najgorszy rok w moim życiu, który jedynie czasami stawał się cudowny, dzięki Cloe. Chciała, żeby tak miała na imię nasza córeczka. Szkoda, że nie może Jej teraz zobaczyć...

-Zejdziesz na dół?-Liam wszedł do pokoju,
w którym robiłem wciąż to samo. Siedziałem z córką, a gdy spała gapiłem się w przestrzeń za oknem.
-Nie...
Zamknął drzwi i odszedł. Rok już siedzę bez sensu w sypialni. Rozmawiam-jeżeli można to tak nazwać tylko z Cloe. W prawdzie Ona jeszcze nie potrafi nic powiedzieć, ale przecież nikt nie rozumie się tak dobrze z ojcem, jak Jego córeczka. Tak to wszystko sobie tłumaczyłem... Ale może już czas, żeby wyjść, pokazać świat jaki ja widziałem, pokazać gdzie jest mamusia i powiedzieć jaka była, przecież nie mogę trzymać Cloe w zamknięciu.
Korzystając z faktu, że mała śpi, zszedłem na dół po raz pierwszy i rozejrzałem się po salonie i hall'u. Niewiarygodne, jak można zapomnieć, co ma się we własnym domu, po roku.

-Patrzcie kto zszedł!-Harry oznajmił reszcie patrząc w moją stronę.
-Nie ekscytuj się tak, Styles.-odparłem bez większego wzruszenia i pokonałęm ostatnie trzy stopnie dzielące mnie od salonu.-Gdzie jest kawa?
-Ciągle w tym samym miejscu.-Niall poinformował mnie z kuchni.-Tą co zwykle?
-Tak.-usiadłem na kanapie i zamilkłem z powrotem. Chłopcy tylko na mnie patrzyli, a Caroline, Która siedziała na kolanach Liam"a lekko się uśmiechnęła. Widać było, że wymusiła ten uśmiech, bo przecież Jej też jest ciężko, ale stara się tego nie pokazywać, Liam też się trzyma. A tak swoją drogą to w końcu są razem...
-Jak się czujesz?-z Jej ust padło pytanie, które ponownie zwróciło uwagę reszty na mnie.
-Jak zwykle... Ciągle źle...
-Zayn... Powinieneś się uśmiechnąć, wyjść gdzieś... Odżyć.
-Carol', nie potrafię...-odparłem patrząc w brązowe oczy przyjaciółki.
-Myślę, że powinniśmy gdzieś razem wyjść. Co Wy na to?
-Jestem za!-Harry podniósł rękę.
-Może jakiś klub? Dzisiaj?
-A Cloe?-próbowałem wymigać się od wyjścia.
-Zostanie z...
-Ze mną! Nie lubię klubów.-Niall poinformował nas stawiając tacę z napojami na stoliku.
-Dzięki.-odparłem sięgając po moją kawę.
-To jak? Idziemy dzisiaj na imprezę?
-Nie wiem... Zostanę z Niall'em...-odpowiedziałem i zamoczyłem usta w ciepłym napoju.
-Nie, nie, nie! Wychodzimy razem!-Caroline krzyknęła klaskając rękami.
-Jeszcze nie!-wstałem i nerwowym krokiem ruszyłem z powrotem na górę. Nie miałem ochoty kłócić się z przyjaciółmi, a tym bardziej imprezować... Nie potrafiłbym...
Trzasnąłem drzwiami sypialni i niechcący obudziłem córkę. Odstawiłem szybko kubek na stół i wziąłem małą na ręce.
-Już dobrze... Przepraszam...-szeptałem do Cloe, która wpatrzona we mnie swoimi błyszczącymi oczkami wydawała się wszystko rozumieć. Usiadłem na łóżku i ułożyłem Cloe obok. Położyłem się przy Niej i czekałem, aż zaśnie, nie zauważyłem nawet, kiedy sam zasnąłem...

*Oczami Liam'a*

-Powinienem z Nim pogadać...-oznajmiłem po dłuższej ciszy.
-Przepraszam...-Caroline odparła smutnym głosem.
-Za co? To nie Twoja wina. Zayn po prostu nie jest jeszcze gotowy.
-To może dajmy Mu trochę spokoju i pogadamy z Nim rano?-zaproponował Harry.
-Dobry pomysł.-wstałem z fotela.-Kto idzie na papierosa?-zapytałem kierując się na taras. Nie dostałem żadnej odpowiedzi, co znaczyło, że nikt nie będzie mi towarzyszył...
Wyszedłem i zaciągnąłem się papierosem.
-Co z Nim zrobimy? Przecież jak będziemy czekać jeszcze dłużej nic z Niego nie zostanie...-Niall stanął za mną.
-Powinniśmy...-wypuściłem dym z ust.-Wyciągnąć z domu... Zrobimy tak jak mówiła Caroline, ale zmienimy jeden mały szczegół. Zayn zostanie z Tobą w domu, w końcu sam do nas dołączy...
-Dobre...-pokiwał palcem i wszedł do środka.

*Pół godziny później*

-Niall my idziemy! W razie czego dzwoń.-poinstruowałem Horan'a i zatrzasnąłem za wszystkimi drzwi. Miałem zamiar zostać trzeźwy, więc zabraliśmy się samochodem.
W drodze trochę pogadaliśmy, a gdy zatrzymaliśmy się przed  NIGHT PALACE nastała cisza. Dawno tu nie byliśmy.

*Oczami Zayn'a*

Obudziłem się, ale obok mnie nie było Cloe. Zbiegłem nerwowo na dół i zobaczyłem Niall'a bawiącego się z Nią. Ulżyło mi.
-Gdzie wszyscy?-zapytałem siadając na kanapie.
-Wyszli.-blondyn odparł spokojnym tonem.
-A gdzie są?-zapytałem chcąc usłyszeć jakieś szczegóły.
-Są w NIGHT PALACE.
-Aha...

Po chwili ciszy wstałem i ruszyłem do kuchni, żeby znaleźć coś do picia.
-Mój samochód...
-Wszystkie stoją w garażu, a kluczyki wiszą w hall'u.
-Okej...
-Ubierz się, a ja zostanę z Cloe.-uśmiechnął się i kiwnął głową w kierunku schodów.
Domyślałem się, że Horan planował do od początku, ale wiedziałem, że muszę w końcu gdzieś wyjść. Potrzebowałem tego. Ruszyłem na górę i wbiłem się w jakieś ciuchy.
-Dzięki!-zawołałem do Niall'a wychodząc.
wsiadłem do swojego ulubionego auta i ruszyłem do klubu, w którym siedzieli kumple.

-Patrzcie kogo tu przyniosło...

Hej kochani! Przepraszam za ten poślizg, ale nie miałam możliwości wcześniej do Was wpaść. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał i czekacie na kolejne. Zostawcie po sobie komentarz, żebym wiedziała, że jesteście ze mną i czytacie. Do następnego! :*

2 komentarze: